Zapotrzebowanie na wibratory

Historia wibratora jest niezwykle długa. Kupując i używając go nawet nie zdajemy sobie sprawy jak długa. I przede wszystkim barwna. Jeżeli poprosimy kogokolwiek aby wymienił choć jedną „zabawkę” z kategorii akcesoria erotyczne w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto wskaże właśnie na wibrator. I tak naprawdę bez znaczenia pozostaje fakt czy zapytamy o to mężczyznę czy kobietę. Choć jak wiadomo wibratory przeznaczone są głównie dla kobiet. W dzisiejszych czasach nie jest to już jednak tak jednoznaczne i oczywiste.

Istnieje grupa wibratorów analnych przeznaczona dla i wykorzystywana przez mężczyzn. Ale największe zapotrzebowanie na tego typu zabawki wykazują kobiety. I w tym miejscu pojawia się pytanie. Po co tak naprawdę kobietom potrzebne są wibratory? To proste – zastępują im mężczyzn. Przede wszystkim w łóżku oczywiście. To naturalne wytłumaczenie w przypadku samotnych kobiet. Nie mają one stałego partnera więc muszą radzić sobie z pożądaniem w inny sposób. Mogą szukać przypadkowego seksu ale nie każda kobieta decyduje się na to. Bezpieczniejszy wydaje im się wibrator. Nie wspominając już o tym, że tym sprytnym urządzeniem kobieta może kierować w ten sposób aby dać sobie maksymalną rozkosz. To nie zawsze udaje się mężczyźnie. Mamy zatem wyjaśnienie dlaczego używają go także mężatki. Być może nie są do końca zadowolone albo nie w pełni zaspokojone przez swojego partnera. Muszą zatem szukać dodatkowych bodźców, podniet i spełnienia podczas masturbacji. A wspaniałym do tego narzędziem jest właśnie wibrator. Zresztą mężczyźni też mają swój odpowiednik wibratora. Jest nią sztuczna pochwa. I równie chętnie z niej korzystają. Jest ona jednak nowszym wynalazkiem i nie może równać się z, w pewnym sensie, wiekowym wibratorem. Warta podkreślenia jest jeszcze jedna kwestia. Posiadanie czy używanie wibratora wcale nie oznacza zdrady. Masturbacja nie jest niczym złym. Co więcej wibrator może stać się wspaniałym urozmaiceniem łóżkowych igraszek dla obojga partnerów. I pokazać mężczyźnie co tak naprawdę podnieca jego kobietę.

Po godzinach…

Ten staż to była wielka szansa dla mnie. Tak przynajmniej wydawało mi się na początku. Ale już po dwóch miesiącach miałam ochotę uciekać stamtąd jak najdalej. Stażyści byli tam traktowani jak ludzie od czarnej roboty. Nie mówiąc już o nadgodzinach, które oczywiście nie były płatne. Na szczęście było nas kilkoro więc zostawaliśmy po godzinach na zmianę. Kilka godzin uzupełniania raportów. Straszna nuda. Zauważyłam jednak że w pracy zostałam nie tylko ja ale i mój szef – Tomek. Bardzo przystojny facet. Zawsze elegancko ubrany. Taki trochę hiszpański typ urody. Po prostu ciacho. Często o nim myślałam kiedy w kąpieli oddawałam się pieszczotom mojej muszelki. Był sprawcą wielu moich orgazmów. Chociaż nawet o tym nie wiedział.

A bardzo bym chciała żeby się kiedyś dowiedział i dał mi taki realny – pomyślałam. A moja muszelka przytaknęła mi leciutkim pulsowaniem.

- Może zrobimy sobie przerwę na kawę? – usłyszałam znajomy głos. Podniosłam głowę i niemal mnie zamurowało. Stał nade mną Tomek, w samej koszuli, bez krawata.

- No chyba że wolisz coś mocniejszego – uśmiechnął się puszczając do mnie oko.

- Wolałabym żebyś mnie bzyknął – pomyślałam uśmiechając się do siebie.

- Może być coś mocniejszego – odpowiedziałam również puszczając do niego oko. Tomek zaproponował abyśmy wypili „to coś mocniejszego” w jego gabinecie bo tam jest wygodniej. Była w nim sofa, fotele, rzeczywiście dużo lepsze warunki do relaksu niż u mnie.

- Możesz podać szklanki? – poprosił mnie, a sam sięgał już do barku po karafkę z whisky – Jest w szafie.

Kiedy otworzyłam drzwi od szafy to nagle lekko mnie zamurowało. Były tam i owszem naczynia ale nie tylko. Oprócz tego żel rozgrzewający, pompka, sztuczna pochwa. Nie zdążyłam się jeszcze otrząsnąć kiedy usłyszałam tuż za moimi plecami głos:

- To co, odpuścimy sobie chyba tą whisky?

Odwróciłam się. Nogi mi się trzęsły, moja myszka pulsowała.

To ciacho, którego tak pragnęłam może być moje – pomyślałam i w tej chwili jego usta dotknęły moich. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Jego ręce błądziły po moim ciele. Gładził me ramiona, biodra, pupę. Ja również dotykałam go zachłannie. Zaczęliśmy sprawnie zrzucać z siebie ubrania. Tomek położył mnie na swoim „szefowskim” biurku po czym podszedł do szafy. Za chwilę zobaczyłam że w jego ręce znajduje się pompka. Nie miałam już na sobie majteczek kiedy Jego język dotknął mojej łechtaczki. Moja Maleńka aż zasyczała z rozkoszy. Jej falbanki lekko pulsowały, a z głębi zaczęły sączyć się gorące, gęste soki. Jednocześnie z fascynacją obserwowałam jak Jego męskość pęcznieje z każdą kolejną sekundą. Nagle Tomek chwycił wyciągnięty z szafy gadżet i już po chwili pompka zasysała moją mokrą już cipkę. Mój kochanek sprawnie pompował nią moją słodką różyczkę. Jednocześnie pieścił i masował moje piersi. Suteczki sterczały już jak zapalniki minowe. Ustawił się tak abym mogła pieścić Jego penisa. Był już twardy, główka nabrzmiała i pulsująca z podniecenia. Czułam że chce wejść we mnie. On jednak w dalszym ciągu molestował moją myszkę. Pompka sprawiła że wargi stały się potwornie spuchnięte i nabrzmiałe. Wiedziałam że kiedy wejdzie we mnie poczuję go jeszcze mocniej i intensywniej. Ale on nie przerywał tej cudnej pieszczoty, a może raczej tortury. Kiedy wreszcie oderwał pompkę od mojej cipki z jej wnętrza niemal trysnęły soki.

- Musimy chyba zatamować ten wyciek?! – powiedział dzierżąc w dłoni swego masywnego rumaka.

- Zatem do dzieła Panie Hydrauliku… – odpowiedziałam z uśmiechem. Nim dokończyłam zdanie Jego główka już rozchyliła płatki mojej róży. Nie minęła chwila a Tomek już ochoczo rozwiercał moją muszelkę. Chociaż Jego penis był bardzo okazały to byłam tak podniecona że nie miał problemów z wejściem. Chwycił mnie za biodra i zaczął mocno i zdecydowanie posuwać. Jęczałam głośno jednocześnie pieszcząc nabrzmiałą łechtaczkę. Wchodził we mnie ostro, agresywnie. Moje piersi falowały w rytm pchnięć. Jego jądra ciężko obijały się o mnie. Cała drżałam. Oparłam stopy na Jego barkach a On chwycił mnie za łydki i jeszcze bardziej zwiększył tempo pchnięć. Czułam że zaraz przebije mnie na wylot. Byliśmy oboje już bardzo blisko ekstazy. Poczułam nagle silne skurcze. Moja muszelka zacisnęła się na Olbrzymie Tomka. On też już szczytował. Jego „pompa” tłoczyła we mnie gorące, gęste nasienie, którego temperatura zamiast gasić jeszcze bardziej podsycała ogień płonący we mnie. Było nas słychać chyba w całym biurowcu. Kiedy leżeliśmy już zmęczeni miłosnymi uniesieniami Tomek przypomniał sobie że jest moim szefem:

- Tylko nie zapomnij o raportach. I koniecznie daj znać kiedy znowu zostajesz po godzinach… – powiedział z uśmiechem.